środa, 8 kwietnia 2015

Dial M for Murder, czyli nadrabiam klasyki #7

Nadrabianie klasyków kina idzie mi na razie powoli. Może dlatego, że zamiast oglądać filmy, ostatnio oglądam seriale i brytyjskie dramy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, a przynajmniej nadal będę starała utrzymywać się w tym przekonaniu. W ostatnim czasie udało mi się obejrzeć, dopiero drugi w mojej filmowej karierze, film Hitchcocka. Tak wiem, wstyd i hańba. Padło na M jak morderstwo, z bardzo prostej przyczyny – akurat leciało na TCM. Z filmami uznawanymi za klasyki kina, albo za filmy bardzo dobre, jest jeden, mały problem, który zaczyna się wtedy, kiedy w ów genialnym filmie, nie dostrzegamy tej genialności. Przez pierwsze dwadzieścia minut trwania M jak morderstwo obawiałam się, że ten problem dopadł w końcu i mnie i niestety tym razem wybrałam „zły” film. Na szczęście okazało się, że trzeba było trochę poczekać by akcja się rozkręciła i żeby zaczęło się robić ciekawie.

Tony Wendice, były tenisista, postanawia zamordować swoją bogatą żonę Margot. Mężczyzna stworzył plan zbrodni idealnej, który od dłuższego czasu powoli zaczął wcielać w życie. Ostatni akt wymagał również idealnych okoliczności, które nadarzyły się, gdy do miasta przyjechał były kochanek Margot. Kiedy jednak plan zbrodni idealnej, okazał się być nie tak idealny jak jego autor sobie założył, rozpoczęła się gra polegająca na wcieleniu w życie idealnego planu awaryjnego, wymyślonego na potrzebę zaistniałych okoliczności.




Hitchcock bardzo powoli, bez ominięcia ani jednego szczegółu snuje swoją opowieść o zbrodni idealnej. Momentami można niestety zacząć odczuwać nadmiar informacji serwowany przez twórców filmu. Dla mnie takim nadmiarem informacji są początkowe sceny, w których widz jest zaznajamiany z planem zbrodni idealnej autorstwa Wendice’a. Bohater wręcz zalewa swojego rozmówcę potokiem informacji, które ciężko jest szybko ogarnąć, zresztą sam rozmówca ma z tym problemy. Trzeba jednak przyznać, że już od pierwszych minut filmu, Hitchcockowi udało się zbudować duszną i mroczną atmosferę, która idealnie tworzy napięcie i powoli przyciąga uwagę widza. Wszak my wiemy co knuje mąż, ale żona zupełnie nie spodziewa się tego, co za chwilę może się wydarzyć. W budowaniu napięcia pomaga jeszcze jeden fakt - w praktyce prawie cały film rozgrywa się w jednym pomieszczeniu. Co jest zabawne, oglądając film zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dopiero pod sam koniec filmu zorientowałam się, że cały czas akcja toczyła się w mieszkaniu Wendice’ów. 



M jak morderstwo to moje pierwsze spotkanie z Grace Kelly i szczerze mówiąc aktorka mnie nie zachwyciła. Faktem jest, że jej postać w pewnym momencie na dłużej znika z ekranu, ale przez ten cały czas kiedy Kelly gra, to jej gra jest dobra, ale nie genialna. Zresztą rola Margot chyba nie należała do zbyt wymagających. Zdecydowanie bardziej w oczy rzucał się Ray Milland w roli męża planującego zbrodnię idealną. Tony Wendice w jego wykonaniu to z jednej strony miły i uprzejmy mężczyzna, zaś z drugiej strony, to człowiek z którym raczej nikt nie chciałby zadrzeć. Na wyróżnienie zasługuje również Robert Cummings wcielający się w postać kochanka Margot, który jest chyba jedyną pozytywną postacią w tym filmie.

M jak morderstwo to bardzo dobry thriller, wszak wyreżyserował go mistrz suspensu. Jednak jeżeli miałabym wybierać, który film Hitchcocka podoba mi się bardziej, a wybór mam szalony (całe dwa filmy), to zdecydowanie wolałabym jeszcze raz obejrzeć North by Northwest


2 komentarze:

  1. Ja obejrzałam tylko "Ptaki" Hitchcocka, więc stoję na jeszcze gorszej pozycji :P Ale jest tyle filmów do obejrzenia, że ciężko się na coś zdecydować :) Chciałabym ten film kiedyś nadrobić i przy okazji przyjrzeć się Grace Kelly, której jakoś do tej pory na ekranie nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei ja muszę w końcu obejrzeć "Ptaki" i "Psychozę", bo to chyba najbardziej znane filmy Hitchcocka ;)
      Masz rację, lista filmów do obejrzenia jest strasznie długa, tak samo lista filmów, które niby powinno się znać. Ja próbuję oglądać filmy według różnych kluczy, co powinno mi ułatwiać wybór, ale jak przychodzi co do czego, to tak jak napisałaś ciężko jest się na coś zdecydować ;)

      Usuń